Legalna eutanazja

W Polsce od dawna legalna jest bierna odmiana eutanazji, polegająca na zaniechaniu czynności ratujących zdrowie i życie chorego. Wbrew postulatom europejskiego humanizmu nie jest to jednak zgoda na łagodną, zaszczytną i dobrą śmierć, lecz raczej przymusowa eksterminacja ludzi starszych, którzy zostali uznani przez państwo za obciążenie dla budżetu, a przez to niewartych życia.

Każda emisja „Faktów” w telewizji TVN może przyprawić schorowanych obywateli o depresję. Oto ubezpieczonemu na Śląsku odmówiono świadczenia z prozaicznego powodu: jest za stary. Problem dotyczył prewencyjnego zestawu badań w zakresie raka prostaty. Niestety, pacjent nie zmieścił się w przedziale wiekowym największego ryzyka, ustalonym przez urzędników.

Służba zdrowia jest nieuleczalnie chora, co widać gołym okiem. Powszechność świadczeń zdrowotnych to mit, o czym co rusz przekonują się pacjenci. Monopol państwa w służbie zdrowia powoduje, że dostęp do usług jest elitarny (kogo stać na płacenie składek przy 20% bezrobociu?), a podstawowych świadczeń medycznych są pozbawiane coraz większe rzesze pacjentów.

Podany w TVN materiał o odmówieniu świadczenia przez przychodnię pacjentowi z powodu starości kontrastowała z serwowaną tego samego dnia informacją, że brytyjski system opieki zdrowotnej refunduje niepełnosprawnym zakup psa, jeśli istnieją ku temu przesłanki medyczne. Oczywiście, w kraju, gdy trzeba mieć dużo szczęścia, aby w ogóle dostać się do lekarza, nikt o takim luksusie poważnie nie myśli. Można jednak mniemać, że zwierzęta, korzystające z całkowicie prywatnego systemu weterynaryjnego, mają się u nas lepiej niż dogorywający w szpitalach i przychodniach pacjenci.

System opieki zdrowotnej kuleje z wielu przyczyn. Po pierwsze, jest pozbawiony czynnika zysku, który czyniłby go opłacalnym. Po wtóre, naczelną jego zasadą jest wypełnianie centralnych planów, co zawsze kończy się katastrofą. Po trzecie, traktuje on z nabożeństwem procedury ustalane przez jajogłowych urzędników.

Pacjent jest zdecydowanie najbardziej zaniedbanym i ostatnim ogniwem tego systemu. Dzieje się tak, jakby w przemyśle samochodowym nie chodziło o zadowolenie kierowcy, lecz pracowników ministerstwa transportu. Oczywiście, zwolennicy państwowego monopolu w medycynie podpierają się szczytnymi hasłami humanizmu. Jednak stworzyli oni najbardziej niemoralny i niehumanitarny z systemów, gdzie życie i zdrowie ludzkie traktowane jest bez należytego poszanowania.

Z punktu widzenia ekonomicznego w interesie zachowania istniejącego systemu, praktyka pokazana w telewizji wydaje się racjonalna. Pacjenci, którzy przestają być płatnikami składek, stając się wyłącznie klientami systemu socjalnego, zbytnio obciążają budżet po stronie wydatków. Nic więc dziwnego, że za pomocą różnych przepisów, stara ich się odciąć od należnych świadczeń. Mówiąc wprost: najlepszy klient państwowego systemu opieki zdrowotnej, to taki, który nie choruje, płaci składki, a przed przejściem na emeryturę natychmiast umiera.

Aby przyzwyczaić nas do faktu, że w pewnym wieku do lekarza chodzić się już nie godzi, następnego dnia ten sam kanał nadał korespondencję z Podlasia, gdzie na ponad milion mieszkańców, przyjmuje jeden kardiochirurg. Podczas gdy facet ledwo zipie, robiąc co najmniej dwie operacje dziennie, jego kolega, nazywany w dzienniku „docentem”, odpoczywa w areszcie, jakże inaczej, za wzięcie łapówki. Kardiochirurg zapewne pójdzie na urlop, jak docent skończy odsiadkę. Jak celnie zauważyli dziennikarze z TVN, jeden lekarz przypada na ponad milion podlaskich serc.

Pomijając fakt, że eksploatowanemu do granic możliwości lekarzowi pomagają chirurdzy innych specjalności (jak przyznano podczas emisji, nie mający dostatecznych kwalifikacji do przeprowadzania tego typu zabiegów samodzielnie), najbardziej uderzające były beztroskie wypowiedzi przedstawicieli Narodowego Funduszu Zdrowia, którzy zapewniali, że wszystko działa normalnie i niczym nie należy się przejmować.

Żeby dobić klientów państwowego monopolu medycznego, telewizja „Polsat” nadała materiał, o tym, jak lekarze zamiast przyjmować pacjentów drukują i z linijką w ręku przycinają recepty, bo jakiś idiota z NFZ przeforsował przepisy, że recepta to skrawek papieru wyłącznie o określonych wymiarach (w przedziale co do milimetra). Lekarze nie chcieli bowiem kupować recept po zawyżonych cenach i teraz drukują je samodzielnie. Problem w tym, że gdy przytnie się nierówno, aptekarz może zakwestionować legalność recepty i nie wydać choremu leków.

Tak więc lekarze nie mają lekko i nic dziwnego, że coraz więcej specjalistów odpowiada na ogłoszenia o pracy w Szwecji, Irlandii czy Wielkiej Brytanii, których krocie w każdej środowiskowej gazecie.

ZNALEZIONE W SIECI

Czy zgadasz się z tą opinią? Zapraszam do dyskusji na forum

hastagi na stronie:

#eutanazja gdzie jest legalna #gdzie eutanazja jest legalna #gdzie jest legalna eutanazja #eutanazja gdzie legalna #czy w szwecji jest eutanazja #eutanazja legalna w polsce? #legalna eutanazja w szwecji referat

Authors

Related posts

Top