Janusz Świtaj otrzymał wózek sterowany oddechem

Sparaliżowany od 15 lat 33-letni Janusz Świtaj z Jastrzębia-Zdroju będzie mógł niemal samodzielnie poruszać się poza swoim mieszkaniem. Umożliwi mu to wykonany na zamówienie wózek inwalidzki sterowany oddechem.

Niektóre możliwości wózka Świtaj zaprezentował w Jastrzębiu-Zdroju podczas konferencji prasowej z udziałem Anny Dymnej – szefowej Fundacji „Mimo wszystko”. Fundacja pomaga mu w zbieraniu pieniędzy na specjalistyczny sprzęt, od blisko roku zatrudnia go też do wyszukiwania osób w podobnej do jego sytuacji.

„Liczyłem na długi spacer, ale z powodu deszczu i zimna będzie to prawdziwy sprint. Dam szansę panu Tomaszowi Besowskiemu, przedstawicielowi producenta, który mnie prowadzi, żeby nie stracił tchu” – żartował mężczyzna, który zaledwie kilkanaście miesięcy temu przykuty do łóżka walczył o to, by pozwolić mu umrzeć. Maksymalna prędkość jego pojazdu za ponad 200 tys. złotych to 12 km/h, a akumulator wystarcza na 11 godzin jazdy.

Janusz Świtaj w lutym ub. roku wnioskował do sądu o umożliwienie mu zaprzestania uporczywej terapii w razie śmierci jednego z rodziców opiekujących się nim stale od 9 lat w małym mieszkaniu na ósmym piętrze jastrzębskiego bloku. Jego apel odbił się echem w mediach, stając się m.in. przyczynkiem do dyskusji o losie sparaliżowanych osób w Polsce.

Sam Świtaj stale podkreśla, że nie walczy tylko o siebie. Mówił również o zaangażowaniu wielu życzliwych ludzi i instytucji, dzięki którym jego życie w ciągu ostatniego roku bardzo się zmieniło – rozpoczął pracę w fundacji Anny Dymnej oraz naukę w liceum dla dorosłych. Teraz otrzymał wózek, który umożliwi mu opuszczanie mieszkania.

Authors

Related posts

Top