Eutanazja – czy litością jest zabójstwo?

Eutanazja to odwieczny problem filozoficzny, z którym zmagali się już Platon i Pitagoras – byli przeciw, oraz późni stoicy – byli za. Zabieg próbowano zalegalizować w amerykańskim stanie Oregon (dawkę barbituranów zmieszanych z syropem popijano szklanką koniaku) oraz w Australii. Jednak pierwszym krajem, który ją dopuścił prawnie, była Holandia, choć dopiero przed kilkoma laty.

W Belgii weszły przepisy dopuszczające taki zabieg wedle ściśle określonych zasad. Mówią one, że lekarz, który przeprowadzi eutanazję, nie będzie podlegał karze, jeśli jego pacjent jest dotknięty „ciągłymi cierpieniami fizycznymi i psychicznymi nie do zniesienia z powodu nieuleczalnych skutków wypadku lub patologii”. Pacjent musi wystąpić o uśmiercenie „świadomie i wielokrotnie”, „bez nacisków z zewnątrz”.

Jednak, czy może być mowa o braku nacisku z zewnątrz? Czy już nie sama choroba jest tym, co powoduje, że człowiek przestaje myśleć o życiu a wybawienie widzi jedynie w śmierci, nie zważając na to, co czeka go „po”.

Człowiek, udając litość nad chorym, daje mu prawo de eutanazji. Jednak, czy człowiek może dać takie prawo? I czy litość to nie trwanie przy chorym, zamiast zabijania go? A może to już po prostu miłość? Jedno jest pewne: ten, który chce twojej śmierci, zamiast życia – nie może cię kochać. A jeżeli kocha, to trwa przy tobie, nie wbijając ci przy tym igły z lekiem, który cię zabije.

Authors

Related posts

Top